Slowlife - 10 zasad jak zwolnić i cieszyć się każdym dniem swojego życia

Slowlife - 10 zasad jak zwolnić i cieszyć się każdym dniem swojego życia




Dotarliśmy do tak dziwnych czasów, że prawdziwe wartości są równane z zerem, a te kompletnie nic nie warte są wynoszone na piedestał. Jak to możliwe, że gdy kobieta decyduje się zostać w domu z dziećmi, być gospodynią domową i być zawsze wsparciem dla bliskich to słyszy, że jest leniwa, że idzie na łatwizne, że jest nic nie warta. A ta która decyduje się iść do pracy, dzieci wychowują się gdzieś tam w świetlicy szkolnej, mąż kolejny raz nie je obiadu bo go nie ma, a w domu raz na jakiś czas posprząta gosposia to jest uważana za wzór i kobietę sukcesu? Jak to możliwe, że jak mówimy o wakacjach z dziećmi w Polsce, to znajomi patrzą na nas z pożałowaniem, opowiadając przy tym o ostatnich wakacjach we dwójkę w Tajlandi czując wyjątkową dumę z faktu, że dzieci wcisnęli staremu dziadkowi na tydzień. Co jest z tym światem? Czy już nie można żyć jak się chce? Czy każdy ma być rekinem sukcesu? Czy każdy ma być po conajmniej dwóch rozwadach i kilku kochankach? Ludzie co z Wami? 



Ja wysiadam z takiego wyścigu. Kocham moje życie jakie jest. Spokojne, moje, swojskie i stabilne. 

Moja pierwsza zasada:
Zwalniam! Nie ścigam się z niczym i nikim. Cieszę się każdą chwilą, każdym promieniem słońca, każdym świergotaniem ptaków.

Druga zasada:
Żyję świadomie! Nie biegnę za wpojonymi mi zasadami innych, mam swoje zasady i swoje wartości. Uczono mnie by zawsze mierzyć coraz wyżej, chcieć więcej. Dziękuję, mam ile mi potrzeba, więcej nie potrzebuję.

Trzecia zasada:
Wybory! Ja już w życiu obrałam sobie swoje priorytety i wiem co jest dla mnie ważne rodzina i spokojne życie. Im oddaję siebie i swój czas. 

Czwarta zasada:
Wiara! Wiara w pozytywną energię, w to że dobro wraca. Wierzę, że ktoś czuwa nade mną i mnie wspiera.

Piąta zasada:
Ludzie! Poświęcam swój czas tym, którzy mnie potrzebują. Wysłucham, pomogę, zaproszę do siebie lub wpadnę do kogoś gdy ma cięższy czas. Nie marnuje czasu na "przyjaciół" co to przypominają sobie o mnie gdy coś potrzebują lub coś trzeba załatwić.

Szósta zasada: 
Zdrowe i świadome odżywanie! Jem jak najwięcej pożywienia ze swojego ogródka, przetwarzam na zimę, nie wyrzucam. Kupuję na targu, od ludzi a nie "z półek marketów".

Siódma zasada:
Możliwie jak najmniej korzystam z samochodu. Wybierając spacer, rower czy hulajnogę mogę zobaczyć jak zmienia się przyroda, mogę zagadać do wiekowej staruszki, która kolejny raz sama siedzi przed domem, a wracając z dziećmi ze szkoły mam czas zapytać jak im minął dzień i jakie mają troski.

Ósma zasada:
Nie oceniam innych! Podziwiam ludzi za ich wybory, za ich życie, ale nie oceniam - każdy żyje jak mu dobrze. 

Dziewiąta zasada:
Mam swoje zainteresowania i marzenia. Kocham ogród, przyrodę, podróże i to im poświęcam swój czas wolny. 

Dziesiąta zasada:
Spokój! Nad tą zasadą wciąż pracuje. Wciąż jestem za bardzo emocjonalna. Wciąż najpierw skoczy mi ciśnienie, łyz do oczu napłyną, a dopiero potem zaczynam myśleć realnie i rzeczowo.

Pamiętaj, że Twoje życie to każdy dzień. Nie te magiczne dni, a te zwykłe codzienne. Twoje życie to uśmiech podarowany dziecku, to zapach kwiatów w ogrodzie sadzonych z bliskimi, to twóje szczęście ze spełniania się w życiu. Nie daj się oceniać. Nie daj się prowadzić innym ich zasadami.



Przeczytaj też koniecznie wpis o moim lesie, o wiośnie i slowlife!
Co siać w kwietniu? Jakie kwiaty, warzywa i zioła siejemy w kwietniu?

Co siać w kwietniu? Jakie kwiaty, warzywa i zioła siejemy w kwietniu?




Rozpoczął się kwiecień, a w raz z nim piękna, słoneczna pogoda. Dużo chętniej spędzamy więcej czasu na dworze planując co w tym roku zrobimy na zewnątrz. Może czas odmalować ogrodzenie, może czas wyczyścić kostkę brukową z mchu, a może czas zrobić nowe siewy i nasadzenia? Tak, na to ostatnie na pewno nastał czas! Ziemia odmarzła więc spokojnie możemy sadzić i siać. Pamiętajmy jednak, że jak to mówi przysłowie, w kwietniu może być jeszcze mieszana aura. Unikajmy sadzenia rozsady pomidorów czy innych wrażliwych roślin. Na spokojnie przyjdzie czas na to potem. Teraz jest pora na inne wspaniałości.

Zaczynamy od warzyw! W kwietniu możemy siać, a nawet musimy już siać Bób, burak ćwikłowy, burak liściowy, brokuły, brukiew, cebulę, groch, kalarepę, koper, kukurydzę cukrową, marchew, pasternak, pietruszkę, por, rukolę, rzodkiewka, sałatę, skorzonerę, szpinak. 

Pora na kwiaty! Wiele spośród nich możemy już siać do gruntu. Początkiem kwietnia możemy wybrać już astry chińskie, cynie, kosmos,  chabry, nagietki, groszek pachnący. Pod koniec miesiąca możemy siać aksamitki, dziwaczek, godecje, nachyłek, rozeda, smagliszka, szarłat, złocień, powój, wilec. Wybór jest ogromny. Warto poświecić im teraz trochę czasu, aby potem cieszyły nasze oczy latem. 

Nie zapomnijmy o roślinach przyprawowych czyli ziołach! Czarnuszka, cząber, gorczyca, hyzop lekarski, kminek zwyczajny, kolendra, lebiodka pospolita, majeranek ogrodowy, mięta, nagietek lekarski, ogórecznik lekarski, rozmaryn lekarski, rumianek pospolity, rzeżucha ogrodowa, szałwia lekarska, tymianek. Je wszystkie możemy już siać do ogrodów, warto pomieszać je rzędami z warzywami aby wspierały się wzajemnie i odganiały wrogów. Pamiętajcie, że przed siewem warto poczytać o danej odmianie i dokładnym terminie siewu. 

Jak widać pracy jest co nie miara. Siejąc warzywa, kwiaty i zioła z nasion jest większe ryzyko ewentualnej porażki, ale jest też większa satysfakcja gdy wszystko się uda, a przy tym nasz portfel aż tak nie cierpi. Ja osobiście uwielbiam wszystko sama siać. Co roku przygotowuję w domu rozsady czego się da. Wielką przyjemnością dla mnie i zwieńczeniem wszelkich trudów jest potem czas gdy moi synowie mogą iść rano do warzywnika i przynieść świeżego pomidorka, paprykę czy ogórka na kanapki. Sami upominają się o sos pomidorowy do makaronu na obiad z naszych warzyw. A keczupu własnej produkcji nie mogą się doczekać gdy tylko skończy się ostatni słoiczek.  

Zajrzyj też do postu co siać w lutym i co siać w marcu?











STORCZYKI - jak wybrać najlepszy - 6 ważnych rad

STORCZYKI - jak wybrać najlepszy - 6 ważnych rad



Piękne, dostojne, delikatne i szalenie eleganckie.Tak można w skrócie opisać storczyki czasami zwane orchideami. Na świecie występuje ponad 26tys.bylin z tego gatunku. Jest to ogromna liczba. Konkurować z nią mogą jedynie rośliny astrowate. Storczyki, pierwotnie występowały jako rośliny dzikie, w Polsce możemy znaleźć około 50 gatunków występujących w ten sposób. Wszystkie występujące w naturze w naszym kraju są chronione. W czasach obecnych wiele różnych gatunków storczyka jest dostępnych na wyciągnięcie ręki. Sklepy ogrodnicze, kwiaciarnie, szkółki, targowiska, markety i nawet sklepy spożywcze są ich pełne. Czym się kierować przy wyborze? Na jakie warto zwracać uwagę? Czym się nie sugerować? Złote rady? Owszem! Kilka złotych rad jak wybrać najlepszy storczyk.

Wybierając naszego storczyka na pierwszy rzut oka kierujemy się kolorem kwiatów, kształtem kwiatostanu czy objętością. Tak to normalna reakcja na piękne rzeczy. Jednak kiedy pierwsze emocje już opadną, a w naszych rękach znajdzie się ten jeden jedyny, opanujmy emocje i przyjrzyjmy się mu dokładniej. 

1.  Cały storczyk musi wyglądać zdrowo! Kwiaty, liście i korzenie nie mogą mieć śladów pleśni czy gnicia. Jeśli taki okaz storczyka mamy w ręku, odłóżmy go i poszukajmy kolejnego.

2. Korzenie powinny być jasne, dość grube - część z nich może być sucha, to oznaka że te korzenie są stare i roślina z nich nie korzysta.

3. Liście orchidei nie mogą mieć szarego nalotu, powinny być intensywnie zielone, bez suchych brzegów czy plam. 

4. Przyjrzyjmy się korze, w doniczce storczyka, nie może być ona zalana wodą ani przesuszona jak wiór, powinna być zwilżona wodą i nie mieć na sobie pleśni 

5. Doniczka. Powinna być przeźroczysta. Na niej też nie może być pleśni.

6. Jeżeli na roślinie, korze czy donicy jest mech tzn.że była trzymana w warunkach bardzo wysokiej wilgotności i wysokiej temperaturze powietrza czego nie uda się wykonać w domu i roślina nam zmarnieje.  

Pamiętajmy, że cena nie zawsze ma znaczenie!

Kupując storczyki w markecie czy sklepie spożywczym pamiętajmy, że rośliny przechowywane tam są zazwyczaj w miejscach klimatyzowanych lub chłodniach. Podobne warunki należy im zapewnić w domu przez pierwsze dni. Potem możemy powoli aklimatyzować je w kierunku warunków w jakich chcemy je postawić. 

W wolnej chwili koniecznie zajrzyj Tu.








Rododendron, różanecznik, azalie - jak pielęgnować, nawozić, sadzić i rozmnażać cz.1

Rododendron, różanecznik, azalie - jak pielęgnować, nawozić, sadzić i rozmnażać cz.1



Przepiękne krzewy z rodziny wrzosowatych to ponad 1000 gatunków azalii, rododendronów i różaneczników. W naturze występują głównie w Azji, jednak w naszych warunkach posadzone i odpowiednio pielęgnowane w ogrodzie radzą sobie naprawdę nieźle. Dzięki swojemu niezaprzeczalnemu urokowi - kwiatów i liści oraz w wielu przypadkach zimo zieloności - stały się bardzo popularne w Polsce. Nie wszystkie odmiany tak samo dobrze znoszą nasze mroźne zimy, dlatego przed zakupem warto zrobić rozeznanie, które będą dla nas odpowiednie. Należy pamiętać, aby okrywać je na zimę i nie zapomnieć o ich odkryciu. Piękne, obłędnie kwitnące, wabiące motyle i pszczoły zdobią ogrody w każdym stylu. Posadzone na kolorowych rabatach czy jako jedyny barwny element zielonych połaci będą zachwycały swoim urokiem. 

Sadząc je musimy przede wszystkim pamiętać o wyborze najlepszego stanowiska. Rododendrony, azalie i różaneczniki preferują stanowiska lekko wilgotne i w półcieniu lub słońcu pod warunkiem regularnego nawadniania. Odpowiednio pielęgnowane dożywają kilkudziesięciu lat w pięknej krasie. Rododendrony mają okazałe, duże, skórzaste liście o barwie intensywnie zielonej od góry i szarozielonej od spodu. Liście nie opadają na zimę. W okresie zimowym, ze względu na czasowe problemy z pozyskaniem wody z zamarzniętej ziemi, liście potrafią się zwijać i sprawiać wrażenie chorych. Ich stan ulega poprawie w momencie odpowiedniego nawodnienia rośliny. W przeciwieństwie do nich, azalie gubią swoje drobne liście na zimę, poprzedzając to przebarwianiem ich na różne kolory. 

Wymagają ziemi próchnicznej, kwaśnej pH 4 – 5. Jeżeli takiej nie mamy w ogrodzie, należy wykopać duży dołek, wypełnić go torfem, zmieloną korą i kwaśną ziemią z worka. Krzewy powinniśmy nawozić od maja do lipca regularnie lub zastosować nawóz o przedłużonym działaniu 100dniowym. Należy nawozić specjalnymi kompozycjami do rododendronów lub ewentualnie nawozami uniwersalnymi kwaśnymi. W szerokiej ofercie sklepów dostępne są nawozy granulowane oraz płynne. Niezależnie od tego, które z nich wybierzemy pamiętajmy o tym, aby nie stosować ich w pełnym słońcu ani przy samym pniu gdyż popalimy  rośliny. Należy sypać/polewać na około krzewu nie za blisko pnia, tak aby padający deszcz miał szansę go rozpuścić oraz penetrować do korzeni. Azalie, różaneczniki i rododendrony nie wymagają (i nie lubią) cięcia.

W kolejnym wpisie dowiecie się jakie choroby dopadają nasze krzewy różaneczników, rododendronów i azalii oraz jak je rozmnażać. Zapraszam na kolejne wpisy. 















Naturalny nawóz uzyskany z domowych odpadów - recycling / DIY - popiół

Naturalny nawóz uzyskany z domowych odpadów - recycling / DIY - popiół

Aura z oknem nie napaja pozytywną energią, w domu chłodno. Tylko przytulny płomień w kominku daję nutkę nadziei, że będzie lepiej. Oj tak, jeszcze trochę i wiosna w pełni nas przywita. Na razie uzbrojeni w cierpliwość dajmy naszym roślinom przejść ze stanu spoczynku w powolne budzenie się do życia. Tak jak i ludzie, tak i rośliny potrzebują odpoczynku i regeneracji. Nie starajmy się sztucznie pobudzać naszych roślin do wzrostu, jeszcze nie teraz. Dajmy im czas, a one się nam odwdzięczą latem. Nie znaczy to, że nie możemy im pomóc. Zadbajmy o nie, przytnijmy, pograbmy wokoło liście, dajmy nawóz, podlejmy - jeżeli warunki temperaturowe na to wszystko pozwalają pracy jest co nie miara. Nawoźmy? No właśnie ale czym? Sklepowe pułki uginają się pod ofertą nawozów -  naturalne, sztuczne, długo, krótko działające, w płynie, w granulkach, uniwersalne i dedykowane do konkretnej grupy roślin. Przy wyborze aż głowa boli. Dawniej, w pięknych ogrodach naszych babć i dziadków wykorzystywano to, co było pod ręką, mimo to plony były wspaniałe. Robiono własny kompost, używano nawozu w postaci zwierzęcych odchodów, a nawet a może przede wszystkim wykorzystywano popiół z pieców domowych. No właśnie i o tym dzisiaj będzie mowa. 

Ludzie już zapomnieli albo nie wiedzą i często ten dobroczynny odpad z domu zostaje zabrany w wielkich worach przez firmy oczyszczające miasta i wsie w ramach standardowego wywozu śmieci. A to takie łatwe aby go ponownie wykorzystać. Wystarczy zbierać go przez okres grzewczy do pojemników, następnie w miarę możliwości rozsypywać pod roślinami czy na polu/warzywniaku. Potem wystarczy przegrabić / przekopać te miejsca, tak aby popiół się wymieszał z ziemią i gotowe. Prawda, że to proste? Jeżeli jesteśmy posiadaczami kompostownika, popiół możemy tam wyrzucać i wspaniale wzbogacać nasz późniejszy nawóz. Kompostowanie popiołu jest idealnym rozwiązaniem, ze względu na obniżenie pH popiołu przez inne kompostujące składniki jak liście, dzięki czemu przetrawiony, gotowy kompost będzie bezpieczny dla roślin.

Popiół z kominka jest bogaty w magnez, potas, fosfor i sód, jest również obfitym źródłem wapnia przez co ma wysokie pH, należy pamiętać, aby korzystając z niego, już nie sypać wapnem ogrodów. Jest doskonałym nawozem w porównania z innymi nawozami ze sklepów nie posiada jedynie azotu. Możemy go sypać pod wszystkie rośliny. Uważajmy jednak aby nie przenawozić naszych ogrodów i nie sypać za blisko pni aby ich nie popalić. 









Jak przygotować rozsadę sałaty na wcześniejszy zbiór latem

Jak przygotować rozsadę sałaty na wcześniejszy zbiór latem

Sałata jest taki cudownym warzywem, które możemy dodać do kanapek i mieć świetne urozmaicenie, wykorzystać jako podstawa do wędzonego łososia i oliwek na kolację czy schrupać do obiadu jako surówkę. Wiele odmian i wiele możliwości. Młode sałaty w sklepie są bardzo drogie a przecież jedna główka na kilkuosobową rodzinę to mało. Swoje zbiory, nie mając szklarni osiągamy dość późno więc co zrobić? Jest na to sposób, zamiast wysiewać końcem marca rozsadę do ogrodu warto już nawet miesiąc wcześniej zasiać nasiona w domu i mieć na koniec marca początek kwietnia gotową rozsadę do ogrodu. Przez wczesnowiosennymi przymrozkami możemy zabezpieczyć ją włókniną, która uchroni przed przemarzaniem a jednocześnie pozwoli na cyrkulację powietrza i przenikanie wody deszczowej do ziemi. 

Jak przygotować domową rozsadę sałaty? Najpierw wybierzmy jakie sałaty lubimy, na rynku nasion jest ogromny wybór: sałata masłowa, głowiasta, lodowa, krucha, dębolistna, karbowana, roszponka, łodygowa, rzymska, włoska, pikantna, rukola, korzeniowa, endywia, zielona, czerwona, czerwono - zielona. W zależności od naszych umiejętności czy chęci zabawy z nasionami możemy znaleźć sałatę tradycyjną z luźnymi nasionami, sałatę w postaci nasiona na taśmie czy nasiona otoczkowane, które zdecydowanie precyzyjniej się sieje niż nasiona luzem. Jeśli nie wiemy jakie sałaty lubimy, chcemy wypróbować różnych a brak dużej ilości miejsca nie pozwala na posianie wielu nasion warto sięgnąć po torebki z nasionami oznaczone nazwą Mieszanka Sałat, które oferuje na przykład firma Legutko. 

Do wykonania rozsady potrzebujemy:
- doniczki / pojemniki po jogurtach
- ziemię do wysiewu
- nasiona sałaty
- znaczniki do opisania 

Sprawa wygląda bardzo prosto. Do kubeczka wsypujemy ziemię, zostawiając około 1 cm wolnego brzegu od góry. Podlewamy lekko wodą. Robimy lekki dołek na środku ziemi. Wsypujemy tam jedno - dwa nasionka. Lekko przykrywamy ziemią i stawiamy na południowy parapet. Warto podpisać doniczkę, aby potem nie zapomnieć co posialiśmy. Jeśli do jednego kubeczka siejemy dużo nasion będzie trzeba je przepikować. 

Jak widać wykonanie rozsady na ogród warzyw jest bardzo proste. Wymaga jedynie czasu i dużo chęci. Pamiętajcie o regularnym podlewaniu gdy ziemia zaczynać schnąć aby nasionka mogły spokojnie kiełkować. Pomimo przygotowania młodych sadzonek sałaty warto początkiem kwietnia posiać sałatę bezpośrednio do gruntu. Gdy ta z rozsady nam już się skończy, siana bezpośrednio do ziemi będzie w idealnym momencie do zrywania. W ten sposób będzie można cieszyć się plonami długo i w odpowiednich ilościach na domową konsumpcję. 

Zachęcam Was do pochwalenia się swoimi zdjęciami rozsad pod postem.
Zajrzyjcie też do wpisu
Co siać w marcu?  
Co siać w lutym?
 






Wiosna w lesie w Komorowie

Wiosna w lesie w Komorowie

Weekend sprzyjał pozytywnej energii. Ciepłe promieni słońca delikatnie przebijały się przez korony drzew, a śpiew ptaków zachęcał do wypicia porannej kawy na tarasie. Uwielbiam te chwile, kiedy ja wieczny śpioch zwlekam się przed szóstą z łóżka by dołączyć do mojego męża raczącego się ostatnimi, spokojnymi chwilami dnia o poranku w ogrodzie. Upałów jeszcze nie ma więc bez puchatego koca i ciepłych kapci nie wychylam stopy z domu, ale ten zapach, dźwięki i kolory są warte tego! Bardzo nie lubię spędzania wolnego czasu z rodziną na kanapie czy przed telewizorem. Szkoda życia na takie nijakie zajęcia, ale staram się ich nie zamęczać domowymi obowiązkami, których jak wiadomo jest zawsze ogrom. Weekend to taki czas w naszym domu gdy owszem trzeba pewne obowiązki odbębnić ale nie mają one być priorytetami. 

Tego dnia zaproponowałam dzieciom wypad do pobliskiego lasu na spacer. Na początku każdy z nas się nieco ociągał i marudził - zimowe rozleniwienie jednak zrobiło swoje. Jednak po dotarciu na miejsce nikt nie chciał wracać. Wiecie jaki piękny potrafi być las na przedwiośniu? Spokój, cisza, zieleń i brąz. Moje zmysły były rozpieszczane. Nieśmiało na pniach pojawiały się różnokolorowe mchy, grzyby, huby. Spod liści przebijały się pierwsze zielone rośliny, a konary drzew lśniły od pełnej palety barw tworzonej przez porosty. Cudownym zwieńczeniem relaksu były powalone po zimie i wiatrach, stare i suche drzewa, na których moje dzieci mogły spokojnie spożytkować swoją energię bawiąc się jak małpki w gaju. Szczęście na ich twarzach, śmiech i wypieki na policzkach były cudowne. Zdecydowanie wolę takie miejsce zabaw dla moich synów niż place zabaw czy sale kulkowe. Porcja świeżego powietrza, sporo nauki i nowych doświadczeń - to zawsze znajdziemy w lesie czy na polanie. U nas polany są jeszcze pozalewane wodą więc na razie nie możemy tam spacerować. Pamiętam jak dwa lata temu utknęliśmy rowerami na naszych łąkach. Ale było śmiechu. Cali w błocie, mokrzy i spoceni wracaliśmy do domu przez nasze miasteczko. Sądzę, że był to bardzo ciekawy widok dla przechodniów. 

Slowlife to życie o jakim marzę, spokój i życie w harmonii z naturą i samym sobą. Produkcja własnych owoców, warzyw, czas spędzony z rodziną, cieszenie się z małych rzeczy. Unikamy jak ognia zakupów w weekend, wyjazdów na odpoczynek w tzw.długie weekendy czy jeżdżenia nad polskie morze w lipcu i sierpniu. Szanuje swoje emocje, szanuje swoje życie i szanuje to jaki rodzaj życia wybrałam. Nasza rodzina jest szczęśliwa. Nie gonimy za karierami czy pieniędzmi. Staramy się aby nasza praca dawała nam szczęście. Aby czas z dziećmi był wesoły i rodzinny. A ten weekend taki był. Nawet zwykłe odkurzanie domu w sobotę odbyło się nie na zasadzie przymusu,  a sposobu na zabawę i wzajemną pomoc. Chcę aby każdy dzień był pozytywny i dawał poczucie bezpieczeństwa moim dzieciom. Chce ich nauczyć jak radzić sobie w życiu, jak żyć i cieszyć się swoimi wyborami. Tak aby potrafili kiedyś żyć swoim szczęściem i kiedy mnie już zabraknie mogli wspominać moje rady i nauki. Nie chcę być wiecznie zrzędzącą matką, ale marzę aby stali się samodzielni kiedy przyjdzie na to czas. Nie mogą być życiowymi sierotami czy uzależnionymi od mamusinych obiadków mężczyznami. To oni mają wiedzieć jak ugotować sobie zupę, sprzątnąć w domu, załatwić sprawę w urzędzie a przy tym cieszyć się z tego, że zaświeciło słońce. Mam ogrom znajomych, którzy pędzą za pieniądzem, dzieci byle gdzie podrzucają bo muszą w korporacji spędzać nadgodziny a wolny weekend zamiast poświęcić dziecku jadą na zatłoczone plaże i trenują pływanie na żaglówkach oddając dzieci do tzw. dziennych przedszkoli. Jeśli moje dzieci kiedyś wybiorą takie życie - ich wola. Nie zabronię im, ale chce aby znały podstawowe wartości życia, a kiedyś zadecydowały.