Muszka Lata W Zimie

             Zima nie odpuszcza, zimno i śnieżnie. Chciałoby się wskoczyć pod puchową kołdrę i zamknąć oczy, aż do wiosny. Ale po co? Stracimy wtedy wszystkie piękne widoki ośnieżonej okolicy, przebłyski słońca w ogrodzie, ominą nas sikorki, które upominają się o kolejną porcję nasion. Uwielbiam ten czas, mimo że tak często na niego narzekam. Czy chce mi się odśnieżać? Czy lubię marznąć na dworze? Czy lubię kiedy doba jest taka krótka? Na wszystkie te pytania odpowiem bez zastanowienie NIE. Ale zimę uwielbiam. Za uśmiech jaki pojawia się na twarzach moich synów gdy zjeżdżają na sankach. Za tą cudowną biel od której odbijające się słońce aż pali po oczach. Za to, że rośliny w ogrodzie odpoczną przed nadchodzącą wiosną. Zawsze staram się szukać pozytywów i nie inaczej jest tym razem. 
             
              Wspaniale jest móc wrócić myślami do dzieciństwa i przypomnieć sobie ile radości dawał mi ten okres. Sanki, snowboard, lepienie bałwana, łyżwy, zamarznięty staw... tak tak kiedyś jeździło się na łyżwach na stawach i nikt nie patrzył na drugiego jak na samobójcę. Pierwszy szedł Tata, przy odpowiednio długo utrzymującej się ujemnej temeraturze wiedział że jest bezpiecznie. Powolutku wchodził na taflę, sprawdzał każdy krok, zawsze podwiązany liną do drzewa, z drągiem w rękuktórym uderzał w lód przed sobą. Jak był pewny lodu pozwalał nam wejść. Gdy pewnej zimy Tato kupił nam dwa kije hokejowe i krążek cała okolica się zleciała by zobaczyć, dotknąć. Pamiętam też nasze wyjazdy  w góry, na narty, nikomu nie przeszkadzało, że wyciąg jest zwykłym orczykiem a nie podgrzewanym wyciągiem krzesełkowym. Nocowanie w hotelu? Jakim hotelu? Pokój u gospodyni z cudownie pachnącym, porannym, gorącym mlekiem był jak lek na nasze obite od śniegu pupy. 

             Kiedyś ludzie cieszyli się z małych rzeczy. Spędzali czas ze sobą i to była największa uciecha dnia. Gdy był wolny dzień szli na spacer, na rower lub układali puzzle. Razem. Do spędzenia czasu razem nie potrzeba wielkich pieniędzy, dalekich wyjazdów czy wcześniejszych planów. Wystarczy chcieć. 10 pomysłów na popołudnie z dziećmi w zimie? Szybka sprawa sanki, spacer, ślizgawki, czytanie bajek pod kocem z latarką, wycinanki, zabawy słowami typu co ja widzę, słowo na ostatnią literę, gry, puzzle, zabawa w naśladowanie, tory przeszkód z dostępnych w domu elementów jak poduszki, zbudowanie karmnika dla ptaków z recyclingu.

              Taka krótka lista, a ile pomysłów. Cieszmy się z małych rzeczy, a świat odwdzięczy nam się pięknem jakiego nie dostrzegaliśmy. Ja ciągle muszę działać, być w ruchu inaczej wpadam w nastroje depresyjno - melancholijne i nie wychodzi to mi na dobre. Żyję wolno, w swoim tempie, ale szczęśliwie. Dzięki temu mam czas dostrzec te uroki, znajduje czas na dom, rodzinę, męża, dzieci... Kocham to wszystko bo to był mój wybór. Konsekwentnie w nim żyję i walczę z bombardującym mnie nowoczesnym stylem życia, w którym to priorytetem jest praca zawodowa, pieniądze, a dopiero potem rodzina. Ciekawa jestem waszych opinii.

2 komentarze:

  1. Podziwiam optymizm. Cieszenie się z małych rzeczy często mi wychodzi, jednak niestety nie zawsze...

    OdpowiedzUsuń