Amatorski warzywnik czyli jak mieć swoje pierwsze warzywa.



Z wykształcenia kosmetolog, z pasji amator ogrodnik. Tak to właśnie ja. No jeszcze kilka pokrewnych hobby by się dało szybciutko wymienić, ale nie o tym ten post. Od zeszłego roku jestem dumną posiadaczką podwyższonych grządek zmajstrowanych przez mojego Męża w naszym mało miasteczkowym ogrodzie. Mało miasteczkowym czyli o małym obszarze, całym obsadzonym żywopłotem, hortensjami, rododendronami i kilkoma bylinami. Generalnie efekt ma być WOW przy minimalnym wkładzie własnej pracy. Mi jednak ten uporządkowany ogród się znudził. Marzyłam o łące zamiast trawy, i delikatnych wysokich kwiatach - maki, koniczyna, chabry czy dzwonki. Jednak w moim ogrodzie by zniknęły. Jednak marzenie o własnych warzywach jak najbardziej można było zrealizować. Dumna i aktywnie działająca młoda ogrodniczka ruszyła do działania.

Zaczęłam końcem lutego początkiem marca od posiania pomidorów, ogórków, cukinii, patisonów, bazylii, mięty i lubczyku. Im większe nasionka tym łatwiej oczywiście było posiać równomiernie, ale nawet te siane rzutowo dały sobie radę. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu wszystko pięknie wykiełkowało i urosło. Do tego stopnia, że ponad połowę sadzonek musiałam rozdać, gdyż nie miałam gdzie ich wysadzić. W tym roku będę starała się również część oddać, z prostego powodu - jest to szalenie miłe móc się z kimś dzielić. Tym bardziej, że część sadzonek trafiła do przedszkola moich Synów i zrobiła tam wielką furorę. Mieszkamy w miasteczku więc sadzenie roślin i ich uprawa to dla większości dzieci zaskoczenie. 

Co zapamiętałam z zeszłego roku?

Wiem, że nie warto użalać się nad słabszymi roślinkami. Czyli jeśli są blisko siebie posiane warto te najsłabsze najzwyczajniej wyrwać i wyrzucić. Lepiej mieć mniej, ale silnych i mocno owocujących roślin. 

Podpisuj wszystkie nasionka -  znaczniki, patyczki po lodach czy zwykłe naklejki od cen przyklejone do pudełeczka czy doniczki uwolnią nasze głowy od próby pamiętania co i gdzie posialiśmy. Uwierzcie mi, w początkowym etapie młode roślinki są tak do siebie podobne, że można się nieźle nagłowić próbując odgadnąć jaka to na przykład odmiana pomidorów.

Wybierz sprawdzone, nieco droższe nasiona z większą gwarancją kiełkowania. Nie warto tracić sił na nasiona w podejrzanych, zawilgoconych torebeczkach gdzie jest duże prawdopodobieństwo, że nie wykiełkują. Wybieraj odmiany odpowiednie do Twojego klimatu. Nie tylko mówię do o kwestii kraju ale i regionu. Mało tego jeśli nie posiadasz szklarni nie kupuj roślin dedykowanych do uprawy w nich. To nie ma sensu. Kup inną odmianę przeznaczoną do uprawy w gruncie.

Trzymaj się terminów siewu podanych na opakowaniach. Wysiane zbyt wcześnie nawet jeżeli wykiełkują, będą słabe, wyciągnięte i istnieje duże ryzyko, że nie przetrwają lub dadzą słabe plony.

Pamiętaj o regularnym podlewaniu, pikowaniu i rozsadzie w odpowiednich terminach. Pamiętaj również, że przed wysadzeniem ich na dwór należy je zahartować 2-3 tygodnie wcześniej.

Chociaż w zeszłym roku nie było u mnie problemów z zapyleniem roślin, w tym roku posadzę w ogrodzie dużo kwiatów wabiących motyle. Zapraszam na kolejny post o roślinach, które są ich ulubieńcami.

Zapraszam na świetny wpis o naturalnym sposobie nawożenia.











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz